FOTOGRAFIE ZE SŁUPSKA. PRZYWRACAJĄC PRZESZŁOSĆ.

FOTOGRAF NIE TYLKO PATRZY – on widzi.  Jest świadkiem. Obserwatorem. Czasem uczestnikiem historii, czasem jej kronikarzem. Każde zdjęcie to decyzja: zatrzymać czy odwrócić wzrok.  Pani Jadwiga nie odwracała wzroku.  Jej fotografie pokazują codzienność bez filtrów – taką, jaka była.  I właśnie w tym tkwi ich siła. (wpis z dnia 5 grudnia 2025 r.)
NIEKTÓRE ZDJĘCIA WYWOŁUJĄ EMOCJE. Nie przez to, co przedstawiają, ale przez to, co w nas poruszają. To nie są fotografie do podziwiania – to obrazy do zapamiętania. Czasem pytam samą siebie, czy powinnam je pokazywać. Ale przecież one są. Są świadectwem. I jeśli znikną – zniknie też fragment naszej wspólnej pamięci. (wpis z dnia 23 listopada 2025 r.)
CO MYŚLICIE O TAKIEJ FOTOGRAFII? Dla mnie to znak czasu – dosłownie i symbolicznie. Czasem kadr nie jest łatwy, nie jest piękny, ale jest prawdziwy. I właśnie dlatego jest ważny. Fotografia to nie tylko estetyka. To świadectwo tego, co było, jak patrzyliśmy i co wtedy czuliśmy. Nawet jeśli dziś widzimy to inaczej – obraz zostaje i przypomina. (wpis z dnia 13 listopada 2025 )
USTKA BYŁA dla Pani Jadwigi miejscem wyjątkowym – wracała tam z aparatem, z uczniami, z sercem otwartym na światło i cień. To właśnie tam uczyła nas, że fotografia to nie tylko obraz, ale sposób widzenia – zatrzymania emocji, zapachu morza, chłodu piasku pod stopami. Podczas wspólnych plenerów pokazywała, jak szukać kadrów, które opowiadają o ciszy i ruchu jednocześnie. Jak uchwycić w jednym ujęciu ulotność chwili – falę, która za moment już nie będzie taka sama. (wpis z dnia 23 października 2025 r.)
KIEDY TYLKO ZNAJDOWAŁA CHWILĘ, zabierała nas na plenery do Ustki – miasta, z którego pochodziła. To były nasze najpiękniejsze lekcje fotografii. Szum morza, zapach soli, wiatr na molo – a w tle jej głos dzielący się wskazówkami. Spacery po usteckich plażach uczyły nas nie tylko kadrowania, ale i uważności. Szukaliśmy detali, odbić, cieni. Każdy kadr miał opowiadać historię tego miejsca – jego spokój i melancholię. (wpis z dnia 22 października 2025 r.)
W TEATRZE DZIECIĘCYM WSZYSTKO BYŁO MOŻLIWE.  Zwykła sala stawała się lasem, morzem, zamkiem — światem z wyobraźni. Pani Jadwiga potrafiła uchwycić te chwile
z niezwykłą wrażliwością. Jej zdjęcia to połączenie dwóch magii: fotografii i dzieciństwa. Każdy kadr to mała podróż w czasie — powrót do emocji, które trudno opisać słowami.
(wpis z dnia 22 październiaka 2025 r.)
TEATRY DLA DZIECI  To była przestrzeń, w której Pani Jadwiga odnajdywała czystą magię. Radość, emocje, nieśmiałość i odwaga — wszystko w jednym kadrze. Czarno-białe negatywy potęgowały nastrój, dodając przedstawieniom aury tajemnicy. Dziś, oglądając te fotografie, czujemy jakby czas na moment się zatrzymał. To nie tylko obrazy – to wspomnienia, które wciąż tętnią życiem. (wpis z dnia 20 października 2025 r.)
DLA WIELU UCZNIÓW Pani Jadzia była kimś więcej niż nauczycielką fotografii. W ciemni nie tylko uczyła, jak operować światłem – uczyła, jak patrzeć na świat. Każda rozmowa, każda wspólna odbitka była lekcją uważności, cierpliwości i pasji. Wielu z nas wspomina te chwile jako najpiękniejsze lekcje życia. To tam, w półmroku ciemni, rodziła się magia – i więzi, które przetrwały do dziś. (wpis z dnia 16 października 2025 r.)
Poza fotografią, NAJWIĘKSZĄ PASJĄ PANI JADZI były dzieci. W pracy pedagoga odnajdywała prawdziwe spełnienie. Nie była tylko nauczycielką – była opiekunką, mentorką, przyjaciółką. Zawsze obecna, zawsze uważna. Potrafiła słuchać i zauważać więcej niż inni. To właśnie w pracy z młodymi ludźmi ujawniała się cała jej wrażliwość – ta sama, którą czuć w każdym jej zdjęciu. (wpis z dnia 15 października 2025 r.)
CZASEM TO, CO NAJCIEKAWSZE, DZIEJE SIĘ POZA KADREM. Wśród tysięcy fotografii Pani Jadwigi Girsy-Zimny są takie, które wydają się przypadkowe… a jednak zatrzymują uwagę. Niepozorne martwe natury. Przypadkowe ujęcia z zaplecza. Ślady wydarzeń, które właśnie się kończyły — albo dopiero miały się zacząć. To fotografie, które nie miały być „najlepszym kadrem”, ale dziś są najprawdziwszym świadectwem tamtego czasu. Każde z tych zdjęć mówi o uważności — o tym, jak Pani Jadzia widziała świat, o jej wrażliwości 
i o tym, że nawet w chaosie potrafiła dostrzec porządek i sens. Czasem to właśnie takie klatki — nieułożone, spontaniczne, z tłem i niedoskonałościami — najpełniej opowiadają historię. (wpis z dnia 7 października 2025 r.)
FOTOGRAFIE TOMASZA WOŹNIAKA z archiwum Pani Jadwigi Girsy-Zimny mają w sobie coś niezwykłego. To kadry, które nie tylko dokumentują, ale też opowiadają – o światłocieniu, formie i ciszy, w której rodzi się obraz. Pamiętam zajęcia, na których powstawały reliefy… rozmowy, skupienie, ciche zmaganie się z materią fotografii. W tych chwilach było coś bardzo osobistego – jakby każdy z nas zostawiał na zdjęciu fragment własnego świata. Dziś te fotografie nabierają nowego znaczenia. Stają się nie tylko świadectwem tamtej nauki, ale też pomostem między przeszłością a tym, co dopiero się wydarzy. (wpis z dnia 6 października 2025 r.)
Przeglądając archiwum Pani Jadzi natrafiłam na zdjęcia Tomasza Woźniaka. Zatrzymały mnie – nie tylko przez swoją wyjątkową estetykę, ale też wspomnienie jednej z technik, którą Pani Jadzia szczególnie lubiła: reliefu fotograficznego. To był prawdziwy rytuał. Wybieraliśmy klatki, kopiowaliśmy je na błonę, a potem – po wysuszeniu – składaliśmy z delikatnym przesunięciem. W tym prostym geście rodziła się magia: obraz nabierał trójwymiarowości, jakby fotografia sama chciała wydostać się z papieru i stać czymś więcej niż wspomnieniem.
Te klatki Tomasza Woźniaka są wyjątkowe – technicznie dopracowane, a jednocześnie pełne emocji. Dziś przypominają o pasji, jaką Pani Jadzia potrafiła zaszczepić w swoich uczniach.
(wpis z dnia 4 października 2025)
Kolejna CZĘŚĆ FOTOGRAFII UCZNIÓW Pani Jadwigi Girsy-Zimny. Każda z tych klatek zatrzymuje coś więcej niż chwilę – to ślad po wspólnej pracy, lekcjach i rozmowach w pracowni przy ul. Braci Gierymskich. Widać w nich to, czego uczyła Pani Jadzia: cierpliwości, uważności i odwagi w szukaniu własnego spojrzenia. Pracownia była miejscem, w którym rodziły się nie tylko fotografie, ale też pasje i przyjaźnie. Dziś te zdjęcia przypominają, że nauka u Pani Jadzi była lekcją życia – pełną ciepła, wymagania i mądrości.
(wpis z dnia 29 września 2025 r.)
Kolejna ODSŁONA FOTOGRAFII UCZNIÓW Pani Jadwigi Girsy-Zimny. Wśród setek negatywów znalezionych w archiwum kryją się kadry, które pokazują coś niezwykłego – nie tylko talent młodych osób, ale też ogromny dar Pani Jadzi jako nauczycielki Jej pracownia była czymś więcej niż miejscem nauki fotografii. To była przestrzeń spotkań, rozmów i odkrywania świata na nowo. Każdy, kto tam trafił, uczył się nie tylko techniki, ale i wrażliwości – patrzenia na rzeczywistość inaczej niż dotąd. (wpis z dnia 28 września 2025 r.)
Podczas skanowania OGROMNEGO ARCHIWUM FOTOGRAFII Pani Jadwigi Girsy-Zimny natrafiłam na mnóstwo negatywów… ale nie jej autorstwa, tylko jej uczniów. Każda klatka to osobna historia – nie tylko uchwycony obraz, ale też dowód na to, że Pani Jadzia uczyła patrzeć, czuć i fotografować z sercem Wybrałam dziś kilka kadrów, które szczególnie mnie zatrzymały. Są ciekawe kompozycyjnie, technicznie, a przede wszystkim – poruszające w swojej prostocie. (wpis z dnia 27 września 2025)
MIEJSKI OŚRODEK KULTURY – przestrzeń, w której sztuka miała tysiące twarzy.  Batik, malarstwo, rzeźba, fotografia… każda grupa musiała raz na jakiś czas zaprezentować swoje prace. Fotografie, które dziś pokazuję, dokumentują jedną z takich wystaw w holu i sali baletowej MOK-u. Dla nas, uczniów pani Jadzi, to była podwójna lekcja – nie tylko tworzyliśmy, ale też pomagaliśmy wieszać prace i przygotowywać ekspozycję. To uczyło cierpliwości, współpracy i dawało ogromną dumę. Dziś, patrząc na te zdjęcia, zachwyca mnie atmosfera tamtych chwil. Choć fotografie są w czerni i bieli, wciąż czuję kolory – radość, energię i wyjątkowy klimat wspólnego tworzenia. (wpis z dnia 28 sierpnia 2025)
TAKICH ZDJĘĆ JEST NAPRAWDĘ NIEWIELE… Pani Jadwiga rzadko pozwalała się fotografować. Najczęściej uciekała sprzed obiektywu, skupiona na swojej pracy i na innych ludziach. A jednak – wśród tysięcy kadrów udało się odnaleźć kilka wyjątkowych fotografii, na których to właśnie Ona staje się bohaterką. Dla mnie to niezwykłe – zobaczyć osobę, która sama przez lata zatrzymywała pamięć o Słupsku w obrazach. Teraz to Ona zostaje zatrzymana w czasie, dzięki komuś innemu. (wpis z dnia 24 sierpnia 2025)
Stefan Morawski – „DZIADEK”, KTÓREGO ZNAŁ CAŁY SŁUPSK. To nazwisko nie wymaga przedstawiania. Malarz, grafik, rzeźbiarz, artysta związany na zawsze ze Słupskiem.
Ale dla wielu z nas po prostu – Dziadek. Pani Jadwiga Girsa-Zimny uchwyciła go na wielu fotografiach. Ich drogi przecinały się w Słupskim Ośrodku Kultury przy ul. Braci Gierymskich 
Pamiętam, jak któregoś dnia pani Jadzia wysłała mnie do jego pracowni, bym zrobiła mu kilka portretów. Bałam się – że się nie zgodzi, że będę intruzem. A on przyjął mnie tak  serdecznie, jakbyśmy znali się od dawna. Rozmawialiśmy długo, a ta sesja – choć prosta – zapisała się w mojej pamięci jako coś niezwykłego. I myślę sobie, że takich wspomnień jest
w naszym mieście więcej. Bo Dziadek Morawski miał w sobie coś, co sprawiało, że spotkanie z nim zostawało w człowieku na zawsze. (wpis z dnia 21 sierpnia 2025)
Teatr Rondo – SCENA PYTAŃ I WSPOMNIEŃ Na fotografii widzimy:  Wiesława Krawczykiewicza, Macieja Sierosławskiego, Piotra Mereckiego. Ale co dokładnie uchwyciła tu pani Jadwiga Girsa-Zimny? Czy to był spektakl, czy koncert? Próba czy już właściwe przedstawienie? Patrząc na to zdjęcie, mam wrażenie, że ono samo domaga się odpowiedzi. (wpis z dnia 18 sierpnia 2025)
„Przyglądam się” – MOMENT UCHWYCONY W RUCHU, EMOCJI, OBECNOŚCI. WOK – OT Rondo, grupa NOCNY WARSZTAT. Spektakl taneczny w choreografii Katarzyny Suligi.
To nie były zwykłe występy. To było poszukiwanie, eksploracja ciała, emocji, relacji ze sobą i przestrzenią. Na scenie: Tomek Lachowicz, Anna Talewska, Robert Olczyk, Piotr Merecki, Rafał Szyłański, Oxana, Natalia Sinica, Iza Russo. (wpis z dnia 4 sierpnia 2025)
CIEMNIA, KTÓRA ROZŚWIETLAŁA NASZE DNI.  Pracownia Fotografii Analogowej w Słupskim Ośrodku Kultury. To było coś więcej niż sala z powiększalnikami. To było miejsce pełne światła – paradoksalnie ukryte w ciemni. Oficjalnie – można było zapisać się na jedne zajęcia tygodniowo. Ale ci, którzy złapali bakcyla… po prostu nie wychodzili. Bywaliśmy tam kilka razy w tygodniu. Czasem codziennie. Czasem pracowaliśmy – powiększając zdjęcia, ucząc się techniki, eksperymentując. A czasem po prostu siadaliśmy razem. Gadaliśmy. Byliśmy tam, bo dobrze było być razem. To była nasza przystań – drugi dom. Z perspektywy lat widać, jak wyjątkowe było to miejsce i jak wielką rolę odgrywała w nim Pani Jadwiga.
(wpis z dnia 1 sierpnia 2025)
CZASEM WYSTARCZY JEDNO ZDJĘCIE, BY URUCHOMIĆ LAWINĘ WSPOMNIEŃ.  Pod ostatnim postem odezwała się osoba, która rozpoznała siebie na fotografii. Takie chwile mają dla nas ogromną wartość. To nie tylko wzruszenie – to dowód na to, że warto sięgać do archiwów, do opowieści zapisanych światłem. Dziś wracamy do kolejnych koncertowych kadrów. Zdjęcia pełne energii, hałasu, emocji – zatrzymane w czasie, ale wciąż żywe. Wciąż mogą mówić. Przypominać. Łączyć.
ZATRZYMANE W WITRYNIE.  Do tej fotografii nie mamy konkretnego opisu. Mamy tylko to, co uchwyciło oko Pani Jadwigi i to, co możemy dziś sami odczytać – z plakatu, z tła,
z klimatu. To zdjęcie przyciąga ciszą. Lekko rozmyte, jakby przefiltrowane przez czas. Jak wspomnienie, które wraca już nieco zatarte – ale przez to jeszcze bardziej poruszające. Zastanawiam się: gdzie znajdowała się ta witryna? Czy jeszcze istnieje? (wpis z dnia 29 lipca 2025)
DŹWIĘKI ŚWIATŁA. KADRY MŁODOŚCI.   Słupsk, lata 90. Rockowisko – zespół BETRAYER Miejski Ośrodek Kultury, ul. Braci Gierymskich MOK to nie tylko mury – to miejsce,
w którym młodzież mogła rozwijać swoje pasje: taniec, rytmika, batik, fotografia… i muzyka. Jednym z takich magicznych zakątków było studio nagrań, w którym młodzi artyści doskonalili swoje umiejętności.  Koncerty rockowe organizowane przez MOK były wydarzeniem. Dla nas – uczestników kółka fotograficznego – także wielką lekcją. Przychodziliśmy 
z aparatami, czasem sami, czasem z Panią Jadzią. To właśnie ona uczyła nas wtedy, jak zatrzymać muzykę w kadrze. Jak uchwycić światło, emocje i ten trudny do uchwycenia moment scenicznej prawdy. Zawsze z boku – cicho, ale obecna. Dziś te fotografie są czymś więcej niż dokumentacją koncertów. To nasze młodzieńcze emocje zamknięte w migawce. To historia pasji i ludzi, którzy tworzyli życie kulturalne Słupska. (wpis z dnia 23 lipca 2025)
TANIEC ULOTNEJ CHWILI.  1992 rok, Miejski Ośrodek Kultury przy ul. Braci Gierymskich. Turniej Tańca Towarzyskiego. Wśród tysięcy fotografii Pani Jadzi Girsy-Zimny te związane
z turniejami tańca powracają regularnie. Jakby sama autorka dostrzegała w nich coś więcej niż tylko dokumentację wydarzeń. Ta konkretna klatka zatrzymała mnie na dłużej. Ruch, rozmycie, dynamika… To nie tylko zapis chwili, ale niemal fizyczne świadectwo tego, jak czas wymyka się z rąk. Jak pamięć potrafi być nieostra, rozmyta, ulotna. (wpis z dnia 21 lipca 2025 )
NIEME KADRY, GŁOŚNE WSPOMNIENIA.  Grupa Teatralna „Gwizdże”. Spektakl „Nieme Kino”. Teatr Rondo, Słupsk. Kolejna seria zdjęć, które przypominają o młodzieżowych  spektaklach wystawianych na tej małej, ale jakże ważnej scenie. (wpis z dnia 17 lipca 2025)
ZATRZYMANY W KADRZE POCHÓD PIERWSZOMAJOWY, Słupsk, lata 80. Rynek w Słupsku, widok z mieszkania na pochód 1-majowy. Na zdjęciu: Waldemar Szymczewski i Teresa Czyżewska, a za nimi MCK. W tle szyld dawnego Kina Milenium. To jedno z tych zdjęć, które mogło powstać dzięki życzliwości nieznanej osoby. Być może ktoś zaprosił Panią Jadwigę Girsę-Zimny do swojego mieszkania, na klatkę schodową, balkon, by mogła uchwycić ten moment. (wpis z dnia 14 lipca 2025)

ZATRZYMANE ŚWIATŁO SCENY. Teatr Rondo, 1995 rok.Grupa Teatralna ODNOR wystawia spektakl „Denderowianka” w reżyserii Jolanty Krawczykiewicz. Na scenie: Magda Szubielska, Agnieszka Zielińska, Aśka Jedlińska, Ania Pietruszka i Piotr Pietkiewicz. Migawka. Światło. Emocja.To była jedna z wyjątkowych lekcji fotografii, na które zabierała nas Pani Jadwiga Girsa-Zimny. Nie uczyła nas z książek. Zabierała nas w świat żywej kultury, gdzie każde zdjęcie było wyzwaniem. Teatr był miejscem, gdzie testowaliśmy swoje umiejętności – pracując w trudnych warunkach scenicznego światła i szybkich ruchów.Ćwiczyliśmy cierpliwość, czułość oka, uważność. Byliśmy grupą młodych, ciekawych świata ludzi – każdy z nas próbował uchwycić coś własnego. Negatywy z tych dni nie leżą gdzieś głęboko w szufladach – wciąż je mamy. Są świadectwem nie tylko naszych pierwszych kroków jako fotografów, ale i relacji z Panią Jadwigą. To zdjęcie pochodzi z archiwum, które dziś porządkujemy. Setki negatywów. Tysiące historii. Podczas wspólnej pracy nad nimi – właśnie to ujęcie wywołało uśmiech i falę wspomnień. (wpis z dnia 8 lipca 2025)

PROJEKT MAJĄCY NA CELU OCALENIE PAMIĘCI.
Realizacja w ramach: Stypendium Prezydenta Miasta Słupska w dziedzinie kultury na rok 2025 na realizację projektu kulturalnego pod tytułem Fotografie ze Słupska. Przywracając Przeszłość.
W sercu Słupska, wśród setek negatywów i odbitek, kryje się niezwykła opowieść – o czasie, ludziach i mieście. Opowieść zatrzymana w kadrze przez zmarłą Panią Jadwigę Girsę-Zimny – artystkę, fotografkę oraz dokumentalistkę codzienności i wyjątkowych chwil. Dziś wracamy do tych zdjęć, aby ocalić je przed zapomnieniem. Ten projekt jest kontynuacją działań realizowanych wcześniej w ramach inicjatywy „Ważne dla Niej, ważne dla nas – opowieści o naszym mieście”, współtworzonej z Słupskim Ośrodkiem Kultury oraz Bałtycką Biblioteką Cyfrową, gdzie rozpoczęto digitalizację ogromnego dorobku Pracowni Fotografii Cyfrowej i Analogowej, prowadzonej przez Panią Jadwigę. Setki godzin pracy, kilkadziesiąt tysięcy fotografii – każda z nich wymagała starannej opieki, wiedzy oraz serca. Dzięki zespołowi niezastąpionych ekspertów – Joannie Jusianiec, Jolancie Krawczykiewicz, Sławomirowi Żabickiemu, Katarzynie Sygitowicz-Sierosławskiej, Maciejowi Sierosławskiemu oraz Kazimierzowi Gejbo – archiwum zostało uporządkowane i przygotowane do nowego życia. Całość mogła powstać dzięki wsparciu z programu KPO dla Kultury 2024.
A teraz pragniemy uczynić coś więcej – chcemy stworzyć opowieść wspólnie z Wami. Na tej stronie będziemy publikować wybrane fotografie artystki, a także prosić Was o komentarze, wspomnienia, interpretacje i historie. O uważne spojrzenie. Tylko razem możemy sprawić, że to, co mogło zostać zapomniane – przetrwa. Każdy komentarz, każda refleksja może trafić do książki, będącej kolejnym działaniem po zakończeniu projektu stypendialnego, upamiętniającej twórczość Pani Jadwigi (po wcześniejszym kontakcie z autorami komentarzy i uzyskaniu zgody na publikację). Będzie to nie tylko zbiór fotografii, ale także zapis zbiorowej pamięci – głosów ludzi, dla których Słupsk oraz prace Pani Jadwigi Girsa-Zimny mają szczególne znaczenie.
Zachęcamy do wspólnego działania.
Wszystkie fotografie przedstawiane w tym artykule pochodzą z zasobów archiwum Słupskiego Ośrodka Kultury, a autorką tych fotografii jest Pani Jadwiga Girsa-Zimny. Czasami prezentuję również fotografie jej uczniów, co w szczególny sposób zaznaczam.

ZATRZYMANA CHWILA DZIECIŃSTWA Rok 1987. Sala koncertowa przy ul. Braci Gierymskich, dzisiejszy Słupski Ośrodek Kultury – wówczas jeszcze Miejski Ośrodek Kultury. Uroczystość z okazji 10-lecia Stałej Galerii Dziecięcej. Widzimy scenę pełną dziecięcej radości, prowadzących, rodziców. To jedno z tysięcy zdjęć, które przetrwały dzięki pracy nad archiwum prowadzonym przez nasz zespół – to właśnie podczas porządkowania tych zbiorów natrafiliśmy na tę fotografię. Choć pozornie zwykła, niesie ze sobą ogrom emocji, wspomnień i lokalnej historii. ( wpis z dnia 5 lipca 2025 r.

Mobile menu