JESTEM NA:

O reprodukcjach malarstwa wielkoformatowego
(z
Maciejem Poniedziałkiem)

Maćku, we wrześniu tego roku minie dwadzieścia lat od naszego pierwszego spotkania. Pamiętam, że rozmawialiśmy wtedy o fotografii. Jako temat powracała zresztą wielokrotnie, nie tylko podczas dyskusji, ale i wielu wspólnie realizowanych działań. Zdążyłam również przekonać się, jak istotną rolę odgrywa ona w twojej twórczości malarskiej. I właśnie o to ostatnie zagadnienie chciałabym cię zapytać. 
Przez długi czas posługiwałeś się efektem fotorealizmu, co widać choćby na tym konkretnym zestawie, którego fragmenty ilustrują naszą rozmowę. Powstałe w 2004r., wielkoformatowe obrazy pozwalają przyjrzeć się szczegółowi, doskonałemu rzemiosłu, zwracają uwagę strukturą i fakturą. Jednocześnie też, wszystkie ściśle związane są z obrazem fotograficznym. No właśnie, jak ściśle? Fotografia sama w sobie, fotografia będąca narzędziem w procesie tworzenia obrazu malarskiego i wreszcie fotograficzna reprodukcja tego obrazu. W jakim stosunku te trzy formy pozostają względem siebie?  

Maciej Poniedziałek: Na początku muszę zaznaczyć, że niespecjalnie interesuje mnie to, co przedstawia fotografia, na bazie której powstaje obraz. Interesująca jest natomiast sama fotografia w kontekście powstawania obrazu malarskiego. Dla mnie to, co w fotografii jest błędem czy niedoróbką, jest najciekawsze do namalowania. Negatyw rzucony na ścianę ukazuje zetknięcia form budujących przedstawienie. Bawią mnie próby namalowania tego, co fotograficzne – zawsze są to dla mnie ciekawe wyzwania.
Ich specyfika, czyli to, jakie w danym przypadku jest obrazowanie, zależy od rodzaju fotografii, jaką się posługuję (analogowa / cyfrowa - rzutnik do slajdów / rzutnik cyfrowy). Zróżnicowanie rozdzielczości uwarunkowanej typem rzutnika w pewnym sensie definiuje efekt końcowy. Rezultatem tych działań jest obraz malarski, inaczej oryginał, w trakcie powstania którego dochodzi do zapętlenia przekładu fotografii na malarstwo, a następnie, na powrót, malarstwa na fotografię, już na etapie archiwizacji. Poddając dzieło tym procesom, dopuszczając czynniki, na które nie możemy mieć wpływu, jesteśmy świadkami techniczno – rzemieślniczej gry i serii zderzeń dwóch odmiennych sposobów rejestracji obrazu.
W przypadku wspomnianego przez ciebie fotorealizmu, bazujemy na ścisłej współpracy ze sprzętem i z tego powodu w pełni świadomie powinniśmy dobierać środki: rzutnik cyfrowy – do fotografii cyfrowej, analogowy – do analogowej. Różnica miedzy projektowanymi w ten sposób obrazami jest olbrzymia i, niestety, obraz cyfrowy nadal w tej konkurencji przegrywa.

Obrazy z omawianego cyklu to wielkie formaty – rzadko kiedy mamy okazję do oglądania tak dużych powiększeń fotografii. I już choćby z tego powodu niezwykle istotne wydaje się zobaczenie ich w oryginale. Mało kto ma jednak taką możliwość. Chcąc dotrzeć do większej ilości odbiorców, czy to w celach komercyjnych, czy wystawienniczych, byłeś zmuszony poddać je procesowi archiwizacji, a co za tym idzie, zrezygnować choćby z formatu właściwego dla danego dzieła na rzecz formatu ekranu komputera lub albumu. Piętnaście lat temu reprodukowałeś swoje malarstwo przy użyciu fotografii analogowej - dzisiaj, zapewne, już tylko cyfrowej. Jak się archiwizuje malarstwo tego typu – wielkoformatowe, fotorealistyczne? Czy końcowy efekt jest satysfakcjonujący? Czy chcąc zapoznać się z dziełem, można polegać na reprodukcji? 

Maciej Poniedziałek: Oczywiste jest, że oglądając oryginalny obraz malarski znajdujemy się w pozycji uprzywilejowanej – jest to swego rodzaju luksusem. Szansa obcowania z oryginałem z czasem po prostu się zmniejsza i, chcąc go zobaczyć, musimy zazwyczaj ponieść wysokie koszty. Z tego powodu reprodukcja jest dobrem – dzięki niej dostęp do obrazu zyskuje ogromna ilość zainteresowanych, którzy mogą się z nim zapoznać bez żadnych ograniczeń, w każdym momencie i miejscu. Nie jest jednak tak, że również i oni nie ponoszą przy tej okazji określonych kosztów. Tym razem jednak, nie są one związane z uszczupleniem zasobów finansowych, ale ze zubożeniem obrazu, na który patrzą (choćby ze względu na wspomnianą przez ciebie zmianę właściwego rozmiaru). Każdy zreprodukowany obraz malarski okradziony jest ze szczegółu, faktury, struktury, detalu, koloru i tego wszystkiego, co oferuje nam bezpośredni kontakt z oryginalnym dziełem. Jeśli zaś nie jest ono, jak zazwyczaj, płaszczyzną, lecz realizacja przestrzenną, właściwa archiwizacja staje się ekstremalnie trudna i musimy zadowolić się, co najwyżej, namiastką. Wiadomo więc, że warto dzielić się wirtualnie swoimi pracami, ale należy mieć przy tym świadomość, że w procesie cyfryzacji otrzymujemy właściwie kolejną realizację, czy też wariację na temat oryginalnego dzieła.
A reprodukcje? Zrezygnowałem z fotografowania tych obrazów przy sztucznym świetle (studio) i reprodukuję je w równomiernie pochmurny dzień, dobierając odpowiednio balans bieli i pozostałe parametry. Przy okazji sporo się przy tym gimnastykuję, wykorzystując ściany i płoty jako sztalugi, a do mocowania używając trytytek. Być może nie brzmi to zbyt profesjonalnie, ale w przypadku tak dużych formatów znaczenie ma jedynie końcowy efekt, nie zaś sam sposób pozyskiwania reprodukcji.

Naszą rozmowę zilustruję kilkoma zdjęciami przedstawiającymi fragmenty obrazów z omawianego dziś cyklu. Wiem jednak, że jesteś w trakcie budowania własnej strony internetowej, na której, między innymi, cykl ten zostanie zaprezentowany w całości. Dlatego już dzisiaj zapraszam wszystkich czytelników do odwiedzenia twojej www, o starcie której niezwłocznie tutaj poinformuję.
Dziękuję ci za rozmowę.


 


KRÓTKI PORADNIK 
(cz.I. – „reprodukowanie obrazu malarskiego w dużym formacie”)

Dobór sprzętu fotograficznego:
Aparat (pełnoklatkowy);
Obiektyw (minimum 80mm);
Statyw (możliwie najbardziej stabilny);
Samowyzwalacz;
Ew. filtr polaryzacyjny;

Parametry:
Przysłona (f11 – umożliwi zachowanie ostrości rogów obiektu);
Czas naświetlania (1/60s. – wystarczający pod warunkiem użycia statywu i samowyzwalacza);

Przygotowanie obiektu:
Obraz wieszamy w równomiernie oświetlonej przestrzeni;
Odległość od aparatu umożliwiająca swobodne zmieszczenie obiektu w kadrze (minimum 3 przekątne);

Uwagi ogólne:
Pamiętać należy o zachowaniu równoległości matrycy aparatu względem reprodukowanego obiektu (pozwoli to poprawnie odwzorować linie);
Właściwy dobór parametrów czasu, przysłony, ISO, WB (pozwoli odpowiednio określić jasność i kolor);
Istotna będzie również późniejsza obróbka reprodukcji w programie graficznym.



           
     
    

28 lutego 2021

O reprodukcjach malarstwa wielkoformatowego 
(z Maciejem Poniedziałkiem)

Katarzyna Laskus   fotografia