JESTEM NA:

Moniko, niewątpliwie należysz do tego rodzaju osób, których zawodowa i artystyczna aktywność przejawia się w bardzo wielu dziedzinach. Ja sama od wielu lat znam cię jako znakomitą pedagożkę, prowadzącą pasjonujące zajęcia z fotografii, plastyki, kompozycji czy grafiki. Ale jesteś też przecież prężnie działającą artystką, zarówno na polu fotografii, jak i malarstwa. Zastanawiam się, w jaki sposób wpłynął na twoją twórczość czas, który poświęciłaś na zgłębianie zagadnień teoretycznych?

 

Monika Tarsa: Jak sądzę – pozytywnie. Był to czas analizowania obrazów, fotografii, grafik; czas pomysłów i inspiracji; czas, który pozwolił mi nabrać dystansu (do kompozycji, koloru, faktury); i wreszcie czas niezbędny do tego, żeby „zatęsknić” za tworzeniem, uchwycić właściwy moment do podjęcia działań.

 

We wszystkich wspomnianych wyżej dziedzinach możesz pochwalić się sporym dorobkiem Podczas przygotowywania materiałów do tego wpisu pokazałaś mi m.in. swój dyplom z fotografii pt.: „Tautologia światła”. I o tej części twojej twórczości chciałabym dowiedzieć się czegoś więcej. Jakie znaczenie ma dla ciebie fotografia? Na jakich zasadach współistnieje z innymi dziedzinami?

 

Monika Tarsa: Jest dla mnie bardzo istotna, a przygotowania do dyplomu pozwoliły mi odkryć jej możliwości. W tamtym czasie były to tylko „działania fotograficzne”, dzisiaj zaś łączę fotografię i malarstwo, przy czym zdjęcia są punktem wyjścia do malowania. Fotografie (wiele różnych tematów, elementów, zjawisk) służą jako, swego rodzaju, szkicownik – pozwalają na „wyselekcjonowanie” tego, co może być motywem przewodnim w późniejszych obrazach (koloru, przestrzeni, światła, faktury…). Dostępność fotografii cyfrowej jest w tym względzie niezwykle pomocna. Zrobione „na szybko” zdjęcia kadruję i/lub zmieniam ich kolorystykę, żeby znaleźć element, który uruchomi koncepcję nowego obrazu. Eksperymenty z kadrowaniem stosuję również zwiedzając wystawy: fotografuję fragmenty obrazów, próbując odkryć ich nowe znaczenie – zdjęcia tego typu są więc, swego rodzaju, narzędziem interpretacji.

 

Wspominasz o własnej praktyce, ale medium fotograficznym zajmowałaś się również od strony teoretycznej (mam tu na myśli m.in. twój tekst pt.: „Czas-pamięć-fotografia”, opublikowany w „Estetyce i Krytyce”). Czy pokusisz się o próbę odpowiedzi na pytanie: co, według ciebie, stanowi istotę fotografii? Czy trafne jest określanie jej jako pamiątki? Jaki związek istnieje między fotografią i pamięcią? I wreszcie – czy, sama w sobie, fotografia jest dziełem, czy tylko narzędziem do archiwizacji lub nośnikiem pamięci o dziele?

 

Monika Tarsa: Wszystkie przemyślenia, tezy i interpretacje są ściśle związane z estetyką i filozofią. W percepcji fotografii odniosłam się do fenomenologii, hermeneutyki i konkretyzacji dzieł fotograficznych. Stąd pomysł na badanie istoty fotografii, podobnie jak bada się istotę rzeczy. Według mnie, istota fotografii to zatrzymanie chwili, która dla odbiorcy staje się punktem wyjścia do nadawania nowych znaczeń (przywoływanie przeszłości w kontekście teraźniejszości). Fotografia jest zatem, swego rodzaju, dokumentacją chwili (miejsca, emocji, czasu) i „pretekstem” do tworzenia nowej jakości. Z jednej strony jest dziełem samym w sobie, z drugiej zaś, nosi w sobie potencjał dzieła nie-skończonego.

 

Chciałabym teraz przyjrzeć się bliżej twoim zestawom.

Pierwszy, który będę prezentować w Portfolio jako archiwum, to KOLOR. Co w tym cyklu średnioformatowych obrazów jest dla ciebie najważniejsze?

 

Monika Tarsa: Zacznę może od tego, że wszystkie zestawy, o których będziemy rozmawiać są elementami ostatecznej całości.

W pierwszym, motywem przewodnim stał się kolor – swego rodzaju zamknięcie koloru w kształty (na niektórych obrazach są to wiatraki, na innych – formy roślinne, na następnych – fabryka). Treść stała się zatem pretekstem do zajęcia się czystym, płaskim kolorem. A sam pomysł? To właśnie plon szybkiego fotografowania, możliwości, jakie daje fotografia cyfrowa i jej przetwarzanie – m.in. praca na krzywych, rozdzielanie RGB i późniejsze próby przetworzenia uzyskanych efektów na materiał, pigment w postaci koloru farby. To, swego rodzaju, izolowanie koloru - od siebie, od rzeczywistego przedstawienia.

Odwracając kolejność, izolowanie koloru i eksperymenty z krzywymi RGB wykorzystałam również na gotowych obrazach – malowałam obraz, fotografowałam go i w programie graficznym zamieniałam kolory za pomocą krzywych. Było to ciekawe doświadczenie, ponieważ, z jednej strony, może być inspiracją do stworzenia następnego obrazu, z drugiej zaś, przynosi efekt w postaci grafiki będącej nową jakością wizualną.

 

Kolejny zestaw to FAKTURA, gdzie poprzez łączenie różnego rodzaju materiałów, klejów, farb zapraszasz odbiorców do zatopienia się w innym wymiarze płaskiego obrazu i kontemplowania go centymetr po centymetrze…

 

Monika Tarsa: Podobnie jak w przypadku koloru, starałam się skupić na jednym z elementów formalnych. Tym razem jest to faktura, z którą eksperymentowałam poprzez nakładania kolejnych warstw. Z jednej strony realizowałam pewną koncepcję, z drugiej zaś pozwalałam materiałom, by żyły własnym życiem, dopuszczałam do głosu przypadek. Łączenie różnych struktur pozwala urzeczywistnić się nowej jakości, którą trzeba tylko malarsko, kompozycyjnie poskromić. Mocno wykadrowane zdjęcia tych fakturowych obrazów dają mi nowe możliwości interpretacyjne i „uruchamiają” nowe pomysły.

 

Następny cykl – PRZESTRZEŃ – składa się z obrazów, które znakomicie sprawdzają się zarówno w bezpośrednim kontakcie, jak i (co rzadkie), na reprodukcjach. Czy mogłabyś zdradzić nam tajemnice ich powstania?

 

Monika Tarsa: W tych pracach nie łączę materiałów, ani nie izoluję kolorów, ale wcześniejsze eksperymenty w tym zakresie pozwoliły mi chyba odnaleźć najlepszy (przynajmniej na ten moment) sposób połączenia wspomnianych elementów. Tak, aby oddać klimat całego obrazu, ale i jego poszczególnych detali – strukturę kamienia, efekt skały itp. No i są na nich góry, które uwielbiam.

 

Jak wspominałam już czytelnikom w poprzednim wpisie, jesteś autorką dzieł, z którymi można wchodzić w bliską, jak sama mówisz - „analogową”, interakcję. Pozwalasz dotykać swoich obrazów. Dlaczego? Jakie wiążą się z tym emocję? Ważniejszy jest przekaz, czy odbiór?

 

Monika Tarsa: Chyba maluję te obrazy, aby ich dotykać. Nazwałam taką interakcję analogową po trochu w odniesieniu do sztuki interaktywnej. Są więc interaktywne analogowo w tym sensie, że możesz dotknąć ich i sprawdzić, jak poradziłam sobie z przedstawieniem faktury. A druga część twojego pytania? Cóż, bez odbiorców nie byłoby przekazu, bez przekazu – odbiorców. Nawet nasze ostatnie działania, gdy fotografowałaś małe fragmenty moich obrazów, pokazały, że dostrzegasz w nich zupełnie inne elementy niż ja.

 

Naszą rozmowę, choć w innej formie, będziemy kontynuowały na Facebooku i Instagramie, bo jest jeszcze mnóstwo zagadnień, o które chciałabym cię zapytać, a na które nie pozwala format tego bloga. Już teraz zapraszam więc wszystkich czytelników do mediów społecznościowych, a na koniec tej części wrócę jeszcze na moment do początku i poproszę cię o parę słów na temat twoich doświadczeń w łączeniu fotografii z malarstwem.

 

Monika Tarsa: Jest to zagadnienie, które nieustannie, na wiele sposobów przewija się w mojej twórczości. Choćby w obrazach górskich. Punktem wyjścia do namalowania gór może być kadr, który, na pierwszy rzut oka, ma z nimi niewiele wspólnego – np. nowohucki kombinat. Mamy tu jednak do czynienia z podobną monumentalnością, syntezą kształtów. Przy odpowiednim wykadrowaniu, treść rzeczywistą mogę zastąpić tym, co akurat w duszy mi gra – tym razem zagrały góry.

 

 

KRÓTKI PORADNIK

(cz.II. – „reprodukowanie fotografowanie struktur, faktur, koloru”)

 

  • Dobór sprzętu fotograficznego:

  • Aparat (pełnoklatkowy);

  • Obiektyw (najlepiej - standardowy);

  • Statyw (możliwie najbardziej stabilny);

  • Samowyzwalacz;

  • Pierścienie pośrednie;

  • Ew. filtr polaryzacyjny;

 

  • Parametry:

  • Przysłona (aby pokazać fakturę i jej głębokość należy użyć otwartej przesłony, co zapewni ostrość tylko w punkcie jej ustawienia);

  • Czas naświetlania (1/60s. – wystarczający pod warunkiem użycia statywu i samowyzwalacza);

 

  • Przygotowanie obiektu:

  • Obraz wieszamy w równomiernie oświetlonej przestrzeni w taki sposób, aby można było zbliżyć się do niego na odległość kilku centymetrów;

 

  • Uwagi ogólne:

  • Pamiętać należy o odpowiednim podejściu do powierzchni płótna – zachowując równoległość kadru względem matrycy aparatu wizualnie wypłaszczymy fakturę, odchylając się lekko w prawo lub lewo nadamy wrażenie przestrzenności;

  • Właściwy dobór parametrów czasu, przysłony, ISO, WB (pozwoli odpowiednio określić jasność i kolor);

  • Istotna będzie również późniejsza obróbka reprodukcji w programie graficznym (wyostrzenie podbije efekt faktury).

31 marca 2021

O jedności przekazu - kolorze, fakturze i przestrzeni
(z Moniką Tarsą)

Katarzyna Laskus - fotografia